|
 |
|
główna
pracownia sztuki kowalskiej
english |
|
magia,
mity i alchemia
|
|
|

na granicy
czterech żywiołów.
Od zawsze, odkąd
tylko człowiek zetknął się z metalem, kowal był człowiekiem wyjątkowym -
naznaczonym przez bogów. Zanim człowiek odkrył rudy metali w ziemi -
metal na narzędzia pochodził z meteorytów, czyli tajemniczych kamieni
spadających z nieba (czyli od bogów). Obróbka żelaza z meteorytów zawsze
wiązała się z rytuałami, z oczyszczeniem kowala, który kując meteoryt
przekształcał dar z niebios. Ale najważniejszym czynnikiem, które
decydował o specjalnym charakterze kowala w każdej społeczności - czy to
prehistorycznej, czy też jeszcze całkiem nieodległej w czasie - był
fakt, że w swojej pracy kowal ujarzmiał wszystkie żywioły. Ujarzmiał i
potrafił wykorzystać. A przecież każdy żywioł ma wielką moc
niszczycielską (choć potrafi też dać życie.)
Ziemia
- z ziemi pochodzi metal i węgiel
Ogień
- z pomocą ognia kowal przekształca metal, daje drugie życie
Woda
- wodą hartuje metal, nadając mu trwała formę
Wiatr
- tworzy go w miechu, by pobudzić ogień
Dawniej żywioły
budziły lęk i respekt. Podobnie jak człowiek, który potrafił nad nimi
panować... |
Czym zajmuje się
kowal - każdy widzi. Obecnie są to ogrodzenia, balustrady itp. Kowal w
dzisiejszych czasach ma ozdabiać otoczenie, wykonywać rzeczy ładne,
funkcjonalne.
Koniec i kropka.
Czym zajmował się
kowal i kim był w dalekiej przeszłości - tego już nie widać. A szkoda.
Nasze współczesne - spłaszczone postrzeganie rzeczywistości pozbawia nas
obcowania z przebogatym światem znaczeń, mitów, rytuałów czy wierzeń,
związanych z rzemiosłem kowalskim. Żyjemy w technicznym świecie, gdzie
na metafizykę nie ma czasu ani miejsca, Wystarcza nam to, co widać. Bo,
aby dostrzec to, czego nie widać, potrzeba wysiłku...

żywy
metal
Pojmowanie metalu, jako zwykłego, twardego
kawałka materii ma bardzo krótką historię. Jakieś 200 - 300 lat. Przez
tysiące lat metal był otaczany kultem, jako substancja magiczna,
pochodząca z niedostępnych ludziom miejsc. Bo albo z nieba (meteoryt)
albo z ziemi, a właściwie "Matki Ziemi", bo od zawsze ziemia była
postrzegana jako rodzicielka, dająca życie i wszelkie dobro, które
człowiek mógł wykorzystać. A metal nie był czymś martwym. Uważano, że
metale rosną w ziemi jak rośliny. Z tą różnicą, że metale "rosły' bardzo
długo, przekształcając się z form prymitywnych (żelazo) w metale
bardziej wyrafinowane (dojrzalsze) miedź, ołów, aż do metalu doskonałego
- złota. Wiara w "życie metali" to jedna z podstaw ideowych alchemii -
ale o tym później...
|
|
 |
|

Takie pojmowanie Matki Ziemi i metalu niosło
poważne konsekwencje. Górnik, wydobywający rudę żelaza (metal jeszcze
niedojrzały) - wyrywa niejako matce jej płód. Dlatego górników również
obowiązywały ścisłe reguły, rytuały i zasady. Np przed wejściem do nowej
kopalni musiał przejść rytuały oczyszczenia, musiał zachować przez długi
czas czystość seksualną. Podobnie hutnik wytapiający rudę w żelazo.
Wiele rytuałów wiązało się również z samym piecem hutniczym. Jeden z
najbardziej makabrycznych rytuałów wskazywania miejsca budowy pieca
hutniczego miał miejsce w jednym z plemion środkowoafrykańskich.
Metalurg (hutnik) przygotowywał specjalnie obciążoną kolbę kukurydzy i
uczył dziecko jak nią rzucić w ciężarną kobietę, aby ta poroniła. Piec
hutniczy budowano w miejscu, gdzie znaleziono płód.
W piecach hutniczych często składano ofiary ze
zwierząt i nierzadko z ludzi. (M.in dlatego, aby przebłagać Matkę za to,
że ingeruje się w jej wnętrze.) Magia metalurgii łączyła się też z tym,
że przyspieszała ona powolny rytm natury, przekształcając w bardzo
szybkim czasie coś, co "rosło" w ziemi "od zawsze".
|
|
 |
alchemia
Ingerowanie w naturalny rytm czasu,
przyspieszanie go oraz wiara w "życie" metali to fundament alchemii.
Alchemik był "naukowcem" - posługiwał się narzędziami i naukową
aparaturą, ale był tez mistykiem. Powszechnie wiadomo, ze alchemicy
dążyli do przekształcenia ołowiu (czy innego metalu) w złoto. Owszem -
to wiązało się właśnie z wiarą z wzrost metali - naturalnie długi (setki
lat), w pracowni alchemika zaś - skrócony do kilku dni.
Nie wszyscy
wiedzą, że w swoim czasie bardzo znanym alchemikiem był Izaak Newton.
Tak - ten sam, który stworzył podstawy współczesnej fizyki.
Ale alchemia to także nieskromne marzenie o
panowaniu nad materią, o tworzeniu rzeczy, nieistniejących w naturze.
Sen poniekąd spełniony w dzisiejszych czasach... |
|

wśród ludzi i bogów
W wierzeniach szamanistycznych z obszaru
środkowej Azji kowal stal w hierarchii społecznej nawet wyżej od
szamana. Szaman nie mógł zabić kowala, bo jego dusza była zahartowana w
ogniu i wodzie, kowal mógł zaś spalić duszę szamana w ogniu.
Ogień miał zawsze funkcję oczyszczającą
(stąd stosy, na których "oczyszczano" czarownice spod władzy szatana)
oraz dającą nowe życie. W jednym z bodaj manichejskich apokryfów
(tekstów opisujących Chrystusa, które nie weszły do kanonu Pisma
Świętego) przedstawiono Jezusa jako kowala, który kując na kowadle głowę
zmarłego - wskrzesza go w ten sposób
Jednak najbardziej znanym kowalem wśród
bogów był oczywiście grecki Hefajstos. Niezwykła to postać.
Przedstawiany jako niski, kulawy, brzydki mężczyzna w fartuchu z
kleszczami albo młotkiem w ręce. Ale musiał mieć cos w sobie, skoro jego
żoną była bogini piękności - Afrodyta. Mimo wojen i spięć na Olimpie -
Hefajstos był zawsze neutralny. Dlaczego? Bo kuł pioruny dla Zeusa -
pioruny czyli atrybuty władzy. Bez Hefajstosa Zeus nie mógłby władać...
|
|

Również z
bardziej przyziemnych powodów kowal był uważany wśród ludzi za osobę
ważna i wyjątkową. To kowal potrafił zrobić narzędzia, potrzebne do
uprawy ziemi, czyli to kowal dawał poniekąd możliwość takiej uprawy.
Kowal podkuwał konie, czyli zwierzęta najbardziej potrzebne człowiekowi
przy uprawie. Do kowala szło się z chorym koniem, ale i własnym zębem ;)
Kowal był
jednym z najważniejszych "mediów" w starodawnym świecie. Kowal wędrował
od wsi do wsi, od plemienia do plemienia w poszukiwaniu metalu i pracy.
Dzięki tym wędrówkom przekazywał pieśni, legendy, historie - a wówczas
wiadomości "ze świata" docierały głównie dzięki wędrownikom. |
|
co nam
zostało?
Zawsze gdy
zagłębiam się w takie historie, gdy sięgam do książek na temat historii
religii czy antropologii kultury - zastanawiam się, czy my - współcześni
- czegoś nie straciliśmy...
Zyskaliśmy komfort
życia w uporządkowanym świecie, potrafimy tworzyć rzeczy nieistniejące w
naturze, wydaje się nam, że wiemy, o co w świecie chodzi.
Ale chyba
straciliśmy umiejętność spojrzenia w głąb rzeczy, dostrzegania detali,
znaczeń i piękna w rzeczach na pozór nieistotnych.
Zdjęcia na stronie
przedstawiają detale kowalskie z narzędzi i sprzętów wiejskich sprzed ok
100 lat. Są to sanki, wóz drabiniasty, dyszel, koło od wozu, pług,
brona. Sfotografowane w Bieszczadach.
Jestem pewien, że
kowal, który je kuł, widział je inaczej, niż widzimy je my. To było jego
naturalne zajęcie - z dziada pradziada - to było jego życie.
Dla nas to już
tylko skansen.
Główną
inspiracją tego artykułu była książka "Kowale i alchemicy" autor: Mircea
Eliade. |
 |
|
główna
galeria
o mnie
oferta
o kowalstwie
kontakt |
|